Joanna Przetakiewicz od lat buduje swój wizerunek kobiety niezależnej, silnej i pewnie stąpającej po świecie wielkiego biznesu oraz rodzimego show-biznesu. Dziś celebrytka chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami i inspiruje inne kobiety, jednak jej własna droga do wypracowania obecnej życiowej mądrości była pełna potknięć, za które przyszło jej zapłacić wyjątkowo wysoką i bolesną cenę. Gwiazda postanowiła wrócić pamięcią do czasów, o których rzadko opowiada publicznie, i niezwykle szczerze podsumowała swoje pierwsze małżeństwo, w które wkroczyła jako bardzo młoda osoba. Bogatsza o trudne życiowe lekcje projektantka i założycielka marki La Mania nie owija już w bawełnę i nazywa sprawy po imieniu, przyznając bez ogródek, że tamta decyzja z młodości była po prostu poważnym błędem.
Droga Joanny Przetakiewicz do dorosłości i wielkich pieniędzy zaczęła się bardzo wcześnie, bo już na trzecim roku studiów, kiedy to zyskała pełną niezależność finansową. Impulsem do tak szybkiego usamodzielnienia się były traumatyczne wydarzenia z historii jej własnej rodziny, które na zawsze zakorzeniły w niej potrzebę posiadania bezpiecznego, materialnego fundamentu. Jednak w sferze uczuciowej młoda kobieta nie wykazała się wówczas taką samą ostrożnością. Mając zaledwie 21 lat, zdecydowała się na zawarcie związku małżeńskiego z mężczyzną, który stał się ojcem jej trzech synów: Aleksandra, Filipa oraz Jakuba. Relacja ta przetrwała szesnaście długich lat, zanim ostatecznie legła w gruzach, doprowadzając małżonków do rozwodu.

To właśnie kulisy tamtego sformalizowanego związku do dziś budzą w celebrytce ogromne emocje. Joanna Przetakiewicz wyjawiła, że przed laty bez mrugnięcia okiem i w ciemno podpisała intercyzę, którą podetknął jej ówczesny partner. Jak sama wspomina, mąż kompletnie zaskoczył ją całą tą sytuacją, stawiając przed faktem dokonanym. Młoda, niedoświadczona i zakochana kobieta uległa presji, podpisując dokument, który okazał się dla niej skrajnie niekorzystny. Brak życiowego sprytu i bezgraniczne zaufanie do ukochanego sprawiły, że gwiazda została bez zabezpieczenia, co po latach ocenia jako rażący brak mądrości i życiowy błąd.
Rozstanie i późniejszy proces rozwodowy okazały się dla Joanny Przetakiewicz prawdziwym zatrzęsieniem ziemi. Projektantka wspomina tamten okres jako jeden z najcięższych, najdłuższych i najbardziej traumatycznych momentów w całym swoim życiu. Nagłe rozbicie rodziny zniszczyło dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa i zburzyło spokój, który z takim trudem próbowano zachować. Największym ciosem dla celebrytki było jednak cierpienie jej dorastających dzieci. Świadomość, że synowie tak głęboko przeżywali rozpad małżeństwa rodziców, do dziś pozostaje dla niej bolesną raną, której najchętniej pozbyłaby się ze swojej pamięci.

Po bolesnym rozstaniu z ojcem swoich dzieci, Joanna Przetakiewicz została zupełnie sama z trójką synów, zmuszona stawić czoła brutalnej rzeczywistości. Choć z dawnym mężem łączyło ją 16 lat wspólnego życia, ich drogi rozeszły się na zawsze w atmosferze ogromnego kryzysu. Mimo koszmaru, jaki przeszła podczas rozwodu, zdecydowała się na zachowanie nazwiska pierwszego męża. Jak wyznała, zrobiła to po głębokich konsultacjach z synami, którzy bardzo mocno tego chcieli. Panieńskie nazwisko Jaroszek odcięła grubą kreską, uznając, że tamta młoda, zagubiona dziewczyna z przeszłości i dzisiejsza pewna siebie bizneswoman to dwie zupełnie inne osoby, które łączy jedynie ten sam wewnętrzny fundament.
Gorzkie doświadczenia z pierwszego małżeństwa i fatalne skutki podpisanej w ciemno intercyzy ukształtowały Joannę Przetakiewicz na całe życie. To właśnie z tego powodu narodziła się jej inicjatywa Era Nowych Kobiet, w ramach której uczy inne kobiety, że pieniądze dają upragnioną wolność wyboru i stanowią niezastąpioną kotwicę w momentach życiowych katastrof. Dziś projektantka buduje swoje szczęście u boku drugiego męża, Rinke Rooyensa, z którym związała się w 2020 roku. Bogatsza o dramatyczne przeżycia z młodości, tym razem zrezygnowała z podpisywania intercyzy. Zamiast tego małżonkowie zawarli sprawiedliwą, partnerską umowę o wspólnym utrzymywaniu domu i dzieleniu wydatków, dbając o pełną niezależność finansową obojga stron. Dawny błąd młodości stał się dla gwiazdy najcenniejszą lekcją, która uchroniła ją przed powtórzeniem życiowego dramatu.